Musimy wracać – dla siebie teraz i społeczeństwa w przyszłości

Dlaczego jest tak ważne, żebyśmy wracali krok za krokiem do normalnego trybu pracy, w tym do normalnego trybu prowadzenia zajęć dydaktycznych? Banalne pytanie? Nie do końca. Im bliżej powrotu, tym więcej odzywa się głosów, że może jednak nie trzeba? Że przecież sporo się w trakcie pandemii nauczyliśmy i nie można tego zmarnować. Wreszcie, że praca zdalna pozwala pracownikom przebywać z rodzinami, a jednocześnie produktywnie wypełniać swoje obowiązki. W zasadzie zgadzam się z tym, że okres pandemii pomógł nam zdobyć wiele nowych umiejętności. Z pewnością warto z nich skorzystać w pracy administracyjnej, naukowej i dydaktycznej. Umiejętność organizowania zdalnych spotkań z pewnością pomoże nam utrzymywać mniejszym kosztem niż przed epidemią częstsze kontakty z naszymi partnerami naukowymi, ale też współpracownikami w innych zakresach naszej działalności. Czy jednak chcemy poprzestać na takich kontaktach? Idźmy dalej – czy uważamy, że zawiązując i podtrzymując relacje z pomocą środków komunikacji zdalnej jesteśmy w stanie wykreować silne i głębokie nowe więzi z partnerami naszych działań? Mam spore wątpliwości. Pisałem już o tym wcześniej – nie potrafię 'czytać' człowieka widząc go na ekranie i słysząc jego głos w ramach wąsko określonego celem spotkania. Żeby komuś zaufać potrzebuję z nim porozmawiać w różnych sytuacjach, odczytując większą gamę jego zachowań niż oferują nam spotkania zdalne. Wreszcie, nie do przecenienia dla mnie jest możliwość uczenia się poprzez przebywanie z kimś, błyskawiczny kontakt wynikający z towarzyszenia w świecie rzeczywistym. Relacja tu i teraz z różnorodną grupą daje mi wreszcie szansę odczytania siebie i kształtowania moich umiejętności interpersonalnych. Jeśli sądzimy, że to wszystko da się zrealizować z pomocą zdalnych kontaktów, to czy jesteśmy skłonni ograniczyć nasze kontakty z rodziną i przyjaciółmi do pogawędek z pomocą kamery komputera?

Te same argumenty można odnieść do dydaktyki. Nie chciałbym przywoływać przykładu studiów z dyscyplin eksperymentalnych, bo jest on oczywisty. Najczęściej natomiast pojawia się zapytanie o możliwość zdalnego kształcenia w przypadku studiów humanistycznych i społecznych. Warto zadać sobie pytanie, co jest celem takich studiów? Jeśli przekazanie słowem skończonego kwantum treści, nie podlegających dyskusji, a wymagających zapamiętania i odtworzenia w wymaganym porządku – to pewnie możliwe jest przeprowadzenie takich studiów w formie zdalnej. Pytanie tylko, czy będą to studia? Czy są to raczej kursy zawodowe? Różnica jest zasadnicza. Studia mają poszerzać horyzonty i rozwijać studentów poprzez wykształcenie w nich ciekawości i kreatywności w obrębie wybranych dyscyplin, krytycyzmu i umiejętności poznawania z wykorzystaniem metody naukowej. Tu nie ma miejsce na prezentowanie uporządkowanych zestawów wiedzy bez możliwości zadawania pytań, pobudzania dyskusji, wymieniania się opiniami i prezentowania ich publicznie tak, by przekonać zgromadzonych. Studia humanistyczne i społeczne są ukierunkowane na kształtowanie umiejętności społecznych, na budowanie człowieka gotowego do rozwijania społeczności, współpracowania z nią, budowania jej w oparciu o racjonalne podejście do świata. Jeżeli tego wszystkiego chcemy nauczyć zdalnie, to rezultatem takiej aktywności będzie wykształcenie osób o sporych zasobach wiedzy, ale w większości przypadków pozbawionych umiejętności jej elastycznego zastosowania w zmieniających się kontekstach społecznych.

Wreszcie, studia to dla studentów okres budowania siebie i swoich sieci społecznych poza salami uczelni. To jeden z rytuałów przejścia, który pozwala wykształcić nie tylko samodzielność, ale też otwartość na zmiany, gotowość do poznawania świata, wreszcie – last but not least – odnoszenia sukcesów i ponoszenia porażek w świecie relacji ludzkich. Tak, to może mieć miejsce także przy kształceniu zdalnym, ale różnica jest zasadnicza – dojrzewanie społeczne studentów będzie oddzielone wyraźnie od dojrzewania intelektualnego. Ta druga sfera zostanie zawężona do czysto narzędziowego, utylitarnego charakteru. Obecność studentów w uczelniach, budowanie ich relacji w kontekście uczelni daje szansę na wykształcenie wśród nich odruchu prowadzenia racjonalnego dyskursu, dzielenia się wiedzą, budowania wspólnoty celu poznawczego. Bez spotkań po zajęciach w grupie studenckiej, ale też bez spotykania się ze studentami innych kierunków i uczelni ta część formowania się nawyków – i więzi pokoleniowych! – zostanie utracona.

Nie jestem zgryźliwym tetrykiem i doceniam możliwości, jakie daje komunikacja zdalna. Wiele ciekawych projektów studenckich będzie można prowadzić z wykorzystaniem narzędzi zdalnego komunikowania się. Ale jeśli myślimy o wysokiej jakości, wieloaspektowym kształceniu współobywateli, to edukacja zdalna nie zastąpi w żadnym wypadku kontakty bezpośredniego. I wygoda zarówno części studentów, jak wykładowców, nie może tego przesłonić.

I sprawozdanie:

  • wtorek, ostatnia runda rozmów z dziekanami o bilansach wydziałów. Wskazujemy na znaczenie studiów podyplomowych i kursów jako praktycznych alternatyw dla studiów wieloletnich, podkreślamy konieczność poszukiwania źródeł finansowania w ramach grantów nie tylko krajowych, ale też zagranicznych agencji. Akcentujemy stale i przy każdej okazji – studia zaoczne są ciekawą formą uzupełniania oferty dydaktycznej, ale muszą być zbilansowane finansowo;
  • spotkanie Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, w zasadzie bez większych kontrowersji przyjęliśmy stanowisko w sprawie poprawek do ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym i Nauce, rekomendując odrzucenie w całości tzw. pakietu wolnościowego i wskazując konieczność wprowadzenia daleko idących poprawek do zapisów o tzw akademiach praktycznych. Czy to coś da? Trudno powiedzieć, ale, co zawsze powtarzam, jeśli boimy się zabrać głos, na pewno zadecydują za nas inni;
  • spotkanie z nowym prezesem Wydawnictwa Uniwersyteckiego, p. Marcinem Hamkało, omówienie sytuacji spółki i działań z tym związanych. Wspólnie uważamy, że marka Wydawnictwa musi zostać wzmocniona, rozszerzony dostęp do publikacji, a jednocześnie że muszą zostać wypracowane lepsze sposoby komunikowania oferty Wydawnictwa dla naszych pracowników. Działamy!;
  • w środę posiedzenie kolegium dziekańsko-rektorskiego, omówienie pierwszych obserwacji po spotkaniach w sprawie bilansu wydziałów, uzgodnienia dotyczące konieczności redukcji naboru do Szkoły Doktorskiej wobec braku zwiększenia dofinansowania Uniwersytetu przez MEiN, relacja dotycząca prac Komitetu Sterującego IDUB i zapowiedź kolejnych konkursów;
  • czwartek, spotkanie z kierownictwem Biura Zamówień Publicznych, kolejna wersja instrukcji postępowań zakupowych i regulaminu, upraszczamy zapisy tak, by krok po krok można było realizować procedury bez szczegółowej wiedzy prawniczej;
  • spotkanie z autorami ekspertyz architektonicznych i specjalistycznych badań dotyczących zabytkowych elementów budynku przy Szewskiej 49 odsłoniętych w trakcie prac przygotowawczych do remontu. Pomijając rewelacje, które muszą czekać na swoje opublikowanie przez badaczy, odnotujmy, że między innymi zachowały się na wysokości 2 piętra niemal w nienaruszonym stanie późnogotyckie mury budynku. Piękne, XV-wieczne ściany będą ozdobą przyszłego budynku Instytutu Historycznego;
  • w piątek spotkanie KRUWiO, omawialiśmy kwestię szczepień studentów, przygotowań do powrotu do kształcenia stacjonarnego, ale też perspektywy współpracy uczelni Wrocławia i Opola w nadchodzącym roku akademickim. I kolejne spotkanie ogłoszono już w trybie stacjonarnym!

Mam nadzieję, że już od października będziemy widzieć się w murach naszego Uniwersytetu. Nic nie zastąpi współpracy i spotkań w świecie realnym.

Ceterum censeo – szczepić się trzeba!