Koniec i początek – nie bójmy się przyszłości

Rok szkolny skończony, powoli na uczelniach kończymy sesję egzaminacyjną i obrony prac dyplomowych. A ja nie mogę przestać myśleć: dla kogo jest edukacja? I ta podstawowa i średnia, i ta wyższa. Z jednej strony chciałoby się powiedzieć – kontrkulturowo – dla dzieci i młodzieży, dla kształcących się, nie dla rodziców, mniej jeszcze dla polityków. I kiedyś podpisałbym się obiema rękami pod tym spojrzeniem. Ale dziś musiałbym dodać 'dla dzieci, dla kształcących się i dla otaczającego ich społeczeństwa'. I tylko dlatego także dla polityków i także dla rodziców. Mój, rodzica, lęk powoduje, że kształcenie chciałbym zamienić w przygotowanie moich dzieci do bezpiecznego życia w świecie, który dziś budzi nie raz moje przerażenie. Ale to złudzenie, które tylko je skrzywdzi. Bo one, tak jak ja, będą musiały ukształtować siebie przez swoje wybory i swoje doświadczenia. Skaleczą się i upadną, ale moim i edukacji zadaniem powinno być danie im siły, by mogły wstać, otrzepać się, rany zaleczyć i iść dalej – tam, gdzie ulokują cel swojego życia. Prawdziwym sukcesem byłoby, gdyby ten cel był zgodny z nadrzędnymi, złotymi wartościami humanistycznymi – troską o innych, otwartością, dążeniem do prawdy.

Nie, nie mylę edukacji z wychowaniem. Realny cel dla siebie można wyznaczyć wtedy, gdy ma się adekwatną wiedzę o sobie i otoczeniu, o mechanizmach życia społecznego, o kodach kulturowych, których się używa i z pomocą których można być manipulowanym. Wiedza pozwala nam być pewnym swoich przekonań, dyskutować – a nie krzyczeć, współpracować – a nie zwalczać. Wiedza i nawyk logicznego analizowania, podążania do prawdy opartego o ludzki rozum i dostępne nam zmysły daje nam świadomość naszego miejsca we wszechświecie, pokazuje znaczenie wzajemnego wspierania się i troski o kruchą, ludzką egzystencję. Edukacja buduje, wzmacnia jednostki i stwarza silne więzi spójnego społeczeństwa. A przynajmniej – taka powinna być.

Nie mogę pogodzić się z faktem, że naszych studentów i uczniów w szkołach chce się dzielić wymuszając deklarację światopoglądowe, że można ich bezkarnie obrażać atakując biologiczne uwarunkowania ich egzystencji, wreszcie, że wiedząc, jaki charakter miała edukacja w ciągu ostatnich 16 miesięcy, w tak niewielkim stopniu uwzględniamy to w działaniu systemu kształcenia. Musimy zrobić wszystko, by nasi przyszli i obecni studenci odczuli, że dostrzegamy powagę tej sytuacji. Wsparcie psychologiczne to jedno, ale też wsparcie edukacyjne, budowanie zerwanych więzi i zaufania do nauki to klucz do przyszłego sukcesu dla naszych młodszych koleżanek i kolegów – i naszego społeczeństwa. Wiem jedno – na uczelni wszyscy studenci są sobie równi. Nikt nikomu nie może narzucać poglądów, choć każdy może o nich podyskutować – w kawiarni lub na Wyspie. Nie należy tu głosić tez świadomie sprzecznych z bieżącym stanem wiedzy, bo na to jest miejsce przy kawie, jeśli ktoś się nie wstydzi braku erudycji. I wreszcie – na uczelni każdy może się rozwijać w ramach swoich możliwości i zainteresowań, nie tylko studiując, ale też biorąc udział w kursach, szkoleniach i otwartych wykładach. Wiedza nie może być zamknięta w murach, bo kształcić powinniśmy jak najszerzej nie tracąc na jakości – dla siebie, ale też dla przyszłości nas wszystkich, Polaków, Europejczyków, po prostu – ludzi.

I krótkie sprawozdanie:

  • we wtorek spotkanie z panem Edwardem Wąsiewiczem, konsulem honorowym Austrii we Wrocławiu, o współpracy i możliwości budowania ściślejszych więzi z uczelniami austriackimi. Jako uczelnia 'leopoldyńska' myślimy o tym intensywnie!;
  • spotkanie z Januszem Rybakiem, prezesem Dolnośląskiego Klubu Kapitału o pewnej inicjatywie, która będzie – oczywiście – korzystna dla obu stron;
  • robocze spotkanie z prezesem Marcinem Hamkało o perspektywach zmian w Wydawnictwie Uniwersyteckim. Walczymy o jakość i markę!;
  • w środę dłuuugie, ponad 3-godzinne posiedzenie Senatu. Głównie tematy dydaktyczne, awanse, trochę kwestii organizacyjnych. Ale przede wszystkim – spotkaliśmy się realnie, nie wirtualnie! Taki był pierwszy Senat w tym roku akademickim i cieszę się, że udało nam się też tak zrealizować ten kończący kształcenie w cyklu 2020/21;
  • posiedzenie komisji nauki KRASP – bardzo ciekawe, dotyczące przygotowywanych zmian w ustawie w zakresie awansów naukowych, ale też potencjalnych zmian w ewaluacji. Od razu uspokajam – na razie nie wiadomo nic o jakichkolwiek głębszych korektach. Ale co przyniesie przyszłość?;
  • w czwartek spotkanie z członkami wrocławskiego GLAMu (Galleries, Libraries, Archives, Museums). Ten luźny ruch powstały we Wrocławiu z inicjatywy pani dyrektor Grażyny Piotrowicz z Biblioteki Uniwersyteckiej w 2018 r. chcemy przekształcić w ściślej współdziałającą grupę jednostek kultury, które będą propagować obecność w sieci obiektów kultury, ich wykorzystywanie w celach kreatywnych, włączanie społeczności do korzystania z dóbr kultury – i kreowania ich. Mamy nadzieję, że GLAM będzie się rozszerzał na cały region i zapoczątkuje cyfrową rewolucję w obecności obiektów i instytucji kultury w przestrzeni publicznej – cyfrowej i klasycznej – na Dolnym Śląsku. Liczymy a to bardzo, bo #uniwroc ma do tego odpowiednie kompetencje, ale też propagowanie i wspieranie udziału w kulturze to jeden z kluczowych elementów naszej misji;
  • późnym popołudniem spotkanie z Ekscelencją Miyajima Akio, ambasadorem Japonii w Polsce. Mamy nadzieję, że pan ambasador odwiedzi nasz Uniwersytet już wkrótce, w związku z zacieśnianiem relacji naukowych i biznesowych z partnerami japońskimi;
  • w piątek otwarcie posiedzenia Kapituły Złotej Serii. Mam nadzieję, że wkrótce ukaże się w niej kolejny tom, autorstwa Cezarego Wąsa, a za rok jeden ze złożonych w tegorocznej edycji manuskryptów;
  • spotkanie z Radą Uniwersytetu, jak zawsze bardzo ciekawe, w trakcie którego wymieniliśmy poglądy dotyczącego zarządzania finansami uczelni i możliwością ich bardziej strategicznego ukierunkowywania.

Wszystkim uczniom i studentom chciałbym życzyć spokojnych wakacji. Nie bójcie się – świat jest w miarę przyjaznym miejscem, o ile podchodzimy do niego krytycznie i rozważnie. Ale trzeba go poznawać, rozumieć, żyć w oparciu o klarownie deklarowane dla siebie wartości. Będziemy Was w tym wspierać. Jak długo będziemy mogli.