No więc w Wałbrzychu odbyło się wielkie świętowanie 80-lecia powrotu Ziem Zachodnich i Północnych. Już w tym momencie czułem się nieswojo, potem było tylko gorzej. Ale jeśli ktoś się dziwił, czemu w Wałbrzychu – to nie, nie dlatego, że ten rząd nagle postawił na decentralizację. Po prostu we Wrocławiu jest Jacek Sutryk, którego KO teraz mocno nie lubi. Jest też skonfliktowana ze soba lokalna organizacja partyjna. A najsilniejszym i najzdolniejszym działaczem KO na Dolnym Śląsku jest prezydent Wałbrzycha. I świetnie, że dzięki temu Wałbrzych miał okazję się promować. Moje serce jest z tamtejszymi wzgórzami, parkami, zielenią i faktyczną ciężką pracą mieszkańców.
Ale moje serce nie bije dla tromtadracji i nacjonalizmu wylewającego się z mównicy w trakcie tych obchodów.