Mój ziszczony sen!

No dobrze, wahałem się, czy poświęcić temu wpisu – ale chyba warto.

Kiedy zaczynałem studia, potem pracę na naszym Uniwersytecie, szczytem marzeń był wyjazd do dobrej biblioteki zagranicznej. Jeśli już się to udało, to wzbudzaliśmy sensację stojąc całymi dniami przy kserokopiarkach i przywożąc potem w plecakach, torbach i walizkach stosy kopii. Największym wyzwaniem było znalezienie najtańszego punktu, gdzie udawało się kopiować całe książki i artykuły za najniższą cenę. Prawdziwą orgią był dla mnie zawsze pobyt w Max-Planck-Institut fuer Geschichte w Getyndze, gdzie całymi dniami można było buszować w przepastnej bibliotece, pisząc w gabinecie do 12, a następnie do 21-22 stojąc przy skanerach i kopiując literaturę. A na koniec prośba do informatyka o wypalenie płyt z kopiami – i czasami jednak brak zrozumienia dla nas, złaknionych literatury.

Odkryciem było – dzięki mojemu przyjacielowi, Leszkowi Spychale – rozwiązanie zdecydowanie antyzdrowotne, ale skuteczne: jednodniowe wycieczki do Berlina. Wyjeżdżaliśmy w nocy, potem czekaliśmy niecierpliwie pod Staatsbibliothek i – do ataku! Zająć miejsce, odebrać zamówione wcześnie 20 sztuk książek i juuuż w kolejkę do ksero. Pod koniec dnia odebrać książki wypożyczane – i w drogę do domu. Jeden samochód, 4-5 naukowców ze Wschodu i wspaniała biblioteka. Po powrocie do domu – składanie kser, bindowanie albo obkładanie w okładki, wkładanie do segregatorów… A w pracy kopiowanie na kserokopiarkach pożyczonych książek, przy czym toner i papier należało kupić samemu, bo pani Hania, kierowniczka sekretariatu nie miała go dla nas, przecież zużylibyśmy w jeden weekend cały zapas na kilka miesięcy w Instytucie. I po miesiącu ponownie, żeby nie upłynął termin zwrotu książek!

Nie wspominam tego wszystkiego z rozrzewnieniem. Raczej ze smutkiem, bo przecież ten czas poświęcony na 'zdobywanie' literatury powinniśmy poświęcać na jej czytanie, na kreowanie, dyskutowanie. W nauce najcenniejszy jest czas, kontakt z ideami i ich rozwijanie. Dlatego tak wielkie dla mnie osobiście znaczenie ma fakt, że dziś mogę zadecydować o wsparciu zakupów baz e-publikacji i udostępnić wszystkim naszym pracownikom i studentom zasoby czołowych wydawnictw – CUP, OUP, De Gruyter, Taylor and Francis, agregatory JSTPR i Project Muse… Dla mnie, człowieka jednak wychowanego w schyłkowym PRLu i zaczynającego badania w epoce niedoboru i dobijania się do wiedzy i akademii światowej – to jak sen. Przepraszam za ten nazbyt może emocjonalny wpis. Wiem, że teraz raczej walczymy o publikowanie według licencji OA i wolny dostęp do treści. Szczerze to popieram i sam staram się jak najwięcej tak publikować.

Ale fakt, że będąc we Wrocławiu, na moim Uniwersytecie, mam dostęp do publikacji najważniejszych naukowych wydawnictw, książek i artykułów, bez konieczności organizowania i zabiegania, po prostu poprzez 'jeden klik' – dla mnie to rewolucja. To krok, który może pomóc zbudować zwłaszcza u młodszych badaczy właściwą ekonomię pracy. Swobodnie czytać, swobodnie dyskutować. Być w świecie, zamiast się do niego dobijać. Moja osobista wielka radość!

Zatem – zaglądajcie do naszych nowych e-zasobów, w sieci UWr lub przez proxy i – czytajcie! Bo może to sen? Sam nie wiem…

Zarządzanie musi mieć cel

Po co zarządzać Uniwersytetem? Na początek roku i w trakcie kryzysu pytanie kluczowe. Nie mam wątpliwości, że obostrzenia epidemiczne przeciągną się w głąb 2022 r. (szczepienia studentów, być może kolejna fala szczepień na nowe wersje wirusa). Nasze kłopoty finansowe – o których pisałem w minionym tygodniu – nie znikną szybko i bezboleśnie. Jeśli nie zdarzy nam się manna z rządowego nieba – za czym wyglądam, ale nie robię sobie nadziei – to dodatkowe obciążenia będą dla nas nie lada wyzwaniem. Wiele działań projakościowych, impulsów rozwojowych realnych jeszcze rok temu, dziś będzie odkładane na bliżej nieokreśloną przyszłość lub realizowane w bardzo ograniczonym stopniu. A przecież zmieniać się musimy, bo nauka na świecie nie stoi w miejscu. Przeciwnie, jestem przekonany, że będzie przedmiotem intensywnego stymulowania przez najbogatsze i aspirujące do znaczenia międzynarodowego organizmy państwowe. Epidemia pokazała bowiem wyraźnie, że tylko państwa opierające politykę na świadomym i powszechnym wykorzystywaniu wiedzy – i to nie tylko medycznej i technicznej, ale też tej przynależnej do dziedzin społecznych i humanistycznych, budujących spójność / dyscyplinę społeczną, empatię i skłonność do altruizmu – są w stanie dobrze radzić sobie z kryzysami i umacniać swoją pozycję międzynarodową. Postawienie na zarządzanie przez kryzys, na akcentowanie różnic, na zakulisowe wspieranie wybranych i dyskryminowanie pozostałych może prowadzić do doraźnych zysków politycznych – i prowincjonalizmu całej organizacji.

To, co dotyczy wielkich zbiorowości, nie omija tez małych. Nasz Uniwersytet będzie się rozwijał wtedy i tylko wtedy, jeśli wszyscy razem będziemy go budować. W czasie kampanii wyborczej dużo mówiłem o budowaniu wspólnoty, o nowej, ambitnej marce Uniwersytetu Wrocławskiego, o celach, które powinniśmy stawiać sobie wspólnie – wspólnie do nich zmierzając. Nie zmieniłem zdania. Moim zadaniem jest rozwijanie doskonałości, ale poprzez działania inkluzywne, włączające, wspierające – i transparentne. Będę dążył do budowania kultury pracy wspierającej jakość – ale na równych prawach dla wszystkich. Będziemy szerzej pokazywać nasze priorytetowe obszary badawcze, żeby wskazywać kierunki rozwoju dla innych obszarów. I przede wszystkim – będę dążył do przekierowania Uniwersytetu na działania w kierunku otoczenia: szukanie międzynarodowych partnerów badań, źródeł grantów i wsparcia.

Globalna nauka – a dziś nie ma innej – jest okrutna w swojej selektywności, wybiera i czci najlepszych, reszta z nas pozostaje poza światłami estrady. Ale uniwersytet to coś więcej, niż miejsce narodzin gwiazd. Tak, musimy je przyciągać, stwarzać im warunki rozwoju, zostawiać jak najwięcej wolności i udzielać wsparcia tam, gdzie tego potrzebują. Ale jednocześnie musimy pracować wspólnie, najczęściej poza podium z nagrodami i rankingami, włączając się aktywnie w szeroki ekosystem wiedzy, by wspólnie z naszymi zagranicznymi i krajowymi partnerami, z otoczeniem społecznym budując poprzez wspólne badania i najwyższej jakości edukację masę krytyczną społeczeństwa racjonalnego, otwartego, świadomego wartości swoich kultur i gotowego do przekraczania ich granic. Taki też Uniwersytet chciałbym budować – świadomy, wspólny, otwarty. Ambitny. Żaden inny. I tylko po to warto nim zarządzać.

Czytaj dalejZarządzanie musi mieć cel

Rok niełatwych, potrzebnych zmian

Krótki, toczący się wciąż w cieniu różnych świąt tydzień, nie przyniósł wielu ekscytujących nowości. Najważniejszym problemem nurtującym mnie wciąż i spędzającym sen z powiek od kilku tygodni jest kwestia budżetu Uniwersytetu. Nie dlatego, że jest zagrożone nasze funkcjonowanie. Ale dlatego, że w obecnym kształcie szanse na działania inwestycyjne, rozwojowe w oparciu o subwencję są coraz bardziej iluzoryczne. O ile w poprzednim roku wsparcie rządowe pozwoliło nam pokryć większość strat spowodowanych przez epidemię, to ten rok jest wielką niewiadomą pod tym względem. Z jednej strony straty będą rosły – puste akademiki, zamknięte muzea, brak najemców nieruchomości, konieczność zapewnienia reżimu sanitarnego, zmniejszona liczba studentów zagranicznych… Można długo wymieniać. A z drugiej strony pojawiają się nowe obciążenia – wzrost płacy minimalnej przekładający się na wzrost cen usług, groźba wzrostu cen prądu, nade wszystko – konieczność zapewnienia zabezpieczenia wkładu pracodawcy w Pracownicze Programy Kapitałowe (w naszym przypadku ta jedna pozycja to ponad 2  mln zł). No i na to wszystko nakłada się konieczność realizacji rozpoczętych remontów i inwestycji, zabezpieczenia infrastruktury w krytycznym stanie, zagwarantowanie sprawności w warunkach kształcenia oraz obsługi pracowników i studentów z pomocą komunikacji elektronicznej.

Tymczasem nasza kołdra jest krótka. Nawet bardzo, bardzo krótka. I nie słychać ani nie widać na razie kroków, które pozwalałyby mieć nadzieję, że Rząd zechce nam przyznać subwencję w większym wymiarze. Czeka nas rok oszczędzania – co do tego nie mam wątpliwości. Dzięki uczestnictwie w projekcie IDUB mamy szansę na utrzymanie impulsu rozwojowego, podobnie pozyskiwane środki zewnętrzne zapewnią nam możliwość rozwijania badań. Ale środki subwencyjne, które mają nam zagwarantować bazową sprawność i pokrywać wynagrodzenia, są po prostu niewystarczające. W dotychczasowej praktyce doroczne braki pokrywano środkami spływającymi ze sprzedaży nieruchomości Uniwersytetu. To nie jest jednak droga rozwoju, lecz niestabilności finansów i stagnacji całej Uczelni. Czeka więc nas przebudowa modelu finansowania. Krok za krokiem, spokojnie – ale bez odwrotu. Bo nadal idziemy do przodu. Innej drogi po prostu nie ma.

Oszczędzanie w żadnym wypadku nie oznacza obniżania jakości naszej działalności. Będziemy natomiast dążyć do jak największej transparentności, wnikliwej oceny wydatków pokrywanych z subwencji i optymalizacji procesów, które pochłaniają środki subwencyjne. Naszym priorytetem będzie zwiększenie przychodów na badania i zmiany infrastrukturalne ze źródeł zewnętrznych. Subwencja w chwili obecnej nie zapewni nam rozwoju. Dlatego będziemy rozwijać Biuro Obsługi Projektów i zachęcać wszystkich do występowania o granty – i te naukowe, i te dydaktyczne, i te infrastrukturalne. Dlatego będziemy przeprowadzać mapowanie procesów zarządczych i jak najszybciej optymalizować ich przebieg: żeby wsparcie dla naszych głównych działań, dydaktyki i badań, było jeszcze lepsze, a jego koszty nie rosły. Dlatego będziemy szacować kosztochłonność kierunków studiów, by podejmować racjonalne i świadome decyzje o ich prowadzeniu, o liczebności grup studenckich.

Wielokrotnie powtarzałem, że kryzysy i wywołane przez nie zmiany mogą osłabiać, ale dobrze spożytkowane – mogą wzmocnić organizację. Jestem przekonany, że uda nam się wykorzystać ten rok na zbudowanie fundamentu pod nowy model finansowy Uniwersytetu: elastycznego, wydajnego, rozwijającego się niezależnie od wahań w zakresie rządowego wsparcia. Absolutnie nie rezygnujemy z tego ostatniego, będziemy mocno o nie zabiegać. Ale jednocześnie pamiętajmy, że już dziś ok. 2/5 naszego budżetu stanowią środki pozyskiwane z zewnątrz, z projektów i studiów niestacjonarnych. Naszym zadaniem jest ułatwić i wspierać rozwój tej części naszych finansów, bo to one świadczą o naszej sile i to one faktycznie wyznaczają granice naszej wolności.

No i wiadomo – damy radę!

 

Mosty w Nowy Rok

Czas około świąt Bożego Narodzenia i Sylwestra to zazwyczaj okres spokojnej refleksji nad mijającym czasem, tym, co się udało – a co jeszcze należy poprawić. Wielokrotnie powtarzałem, że nasz 2020 r. nie był taki zły, dał nam szansę zastanowić się nad naszymi wartościami, nad wagą więzi międzyludzkich. Ale też oczywiste jest, że czekamy z utęsknieniem na szczepienia i powrót do wspólnotowych, bezpośrednich form funkcjonowania w pracy, w momentach odpoczynku, w gronie wszystkich członków naszych rodzin. Życzenia dla naszej uniwersyteckiej wspólnoty przedstawiłem w innym miejscu, nie chciałbym ich powtarzać. Wolałbym w tym miejscu zaproponować grę w… mosty. To jest wyjść od najważniejszych problemów, których dotykaliśmy w tym roku – i zastanowić się nad ich rozwiązywaniem w przyszłym. Może znajdziecie inne ścieżki? Bo życie – tego jestem pewny – na pewno zaproponuje nam inne wersje rzeczywistości niż te, które sobie zaprojektujemy.

  • epidemia, epidemia, epidemia. Po marcowym, niespodziewanym początku i chaotycznych miejscami działaniach od września elastycznie reagując na formę i stopień zagrożenia prowadzimy działalność dydaktyczną i naukową. Uważam, że wybraliśmy optymalny jej model – laboratoria i część praktyk działa stacjonarnie, utrzymujemy wysoki poziom dydaktyki. Mam nadal obawy co do jakości wszystkich zajęć zdalnych, ale mam też pewność, że jest dużo lepiej, niż w ostatnim semestrze roku 2019/2020. Udało nam się także utrzymać – poza krótkim okresem – działalność bibliotek, rozbudowujemy stabilny dostęp do cyfrowych zasobów wiodących wydawnictw naukowych. Nasze laboratoria stopniowo wzbogacamy o nowy, najwyższej klasy sprzęt (o czym niżej) i prowadzimy stale w nich badania. Uniknęliśmy ognisk zakażeń w budynkach Uniwersytetu, także w akademikach, gdzie wciąż gościmy prawie 1000 studentów z kraju i zagranicy. 2021 r. będzie okresem przejściowym. Zaczniemy zgodnie z bieżącym trybem pracy, ale krok po kroku będziemy zwiększać zakres pracy w systemie stacjonarnym. Nowy rok 2021/2022 zaczniemy już w pełni stacjonarnie, może nawet w odnowionej Auli Leopoldinie? Kto wie? Jednocześnie mam nadzieję, że zachowamy elastyczność dydaktyki, pracy naukowej i administracyjnej, którą nabyliśmy w trakcie epidemii. Nauczyliśmy się przecież wszyscy bardzo wiele, nikt wcześniej nawet nie myślał o tym, by cała wspólnota mogła tak szybko, w tak dużym zakresie nabrać zaawansowanych kompetencji cyfrowych. Wzbogaciliśmy się także o sprzęt, który pozwoli nam prowadzić bez większego kłopotu wideokonferencje naukowe z całym światem. Wychodzimy z epidemii silniejszy, sprawniejsi, pewniejsi siebie.
  • Uczelnia Badawcza – od 1 stycznia realizujemy nasz projekt, który w konkursie IDUB został zakwalifikowany do pierwszej 10. Początkowo traktowany z duża nieufnością, zyskał duży kredyt zaufania naszej wspólnoty. Udało się przeprowadzić dwa ważne konkursy – na zakup aparatury naukowej, dzięki której o nowoczesny sprzęt wzbogacili się biotechnolodzy, chemicy, biolodzy, a niedługo także archeolodzy. Zakupiony i właśnie uruchomiony system do wysokorozdzielczych obserwacji mikroskopowych składa się z aparatów wyjątkowych nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie (łącznie działa ich około 160). Rozstrzygnięto konkursy na wsparcie projektów badawczych, które mają umożliwić przygotowanie nowych aplikacji o środki zewnętrzne niezbędne do prowadzenia badań o szerszym zakresie. W ramach programu młody badacz zapewniono wsparcie najmłodszemu pokoleniu naukowców. Ogłosiliśmy konkurs na wsparcie działalności rekrutacyjnej na studia anglojęzyczne. Niemal gotowe są konkursy na Inkubatory Doskonałości Naukowej, na nagrody i dodatki dla najlepszych badaczy. Jak tylko unormuje się sytuacja epidemiczna ruszą konkursy wspierające mobilność. W 2021 r. będziemy prowadzić mapowanie procesów zarządczych na uczelni, by dostosować jej zarządzanie do standardów uczelni badawczej. W obliczu ciężkiej sytuacji uczelni środki z IDUB przeznaczane na wsparcie badań i osób angażujących się w umiędzynarodowienie wyników badań są jak ożywcza, chłodna woda na pustyni. Biorąc pod uwagę wysokość subwencji, to jest zasadniczego źródła finansowania istnienia Uniwersytetu, na badania przeznaczamy z niej tylko około 3,5-4%. 82% pochłaniają wynagrodzenia, reszta to sztywne koszty infrastrukturalne i remonty. Środki IDUB pozwalają rokrocznie potroić nakłady na badania – zamiast około 15 mln rocznie z subwencji wydać możemy ponad 45 mln. Musimy je wydawać mądrze, stąd ogromna rola Komitetu Sterującego projektu, ale bez tych środków rozwój Uniwersytetu byłby dużo, dużo trudniejszy.
  • wybory – cały festiwal. Rok 2020 był pełen wyborów, od osoby rektora, przez senatorów, po członków Rady Uniwersytetu (te ostatnie zakończyły się 29.12.!). Towarzyszyły im gorące dyskusje, otwarte i zakulisowe rozmowy, spotkania, w trakcie których przekonywaliśmy się i szukaliśmy kompromisu. Nie mam złudzeń, że wszyscy zgadzamy się z kierunkiem zmian, które chciałbym wprowadzać na naszej Uczelni. Wielość poglądów i koncepcji to cecha charakterystyczna – i cenna! – naszego środowiska. Mam jednak nadzieję, ba!, niemal pewność, że będziemy zgodnie działać na rzecz rozwoju naszej wspólnoty – modernizacji jej zaplecza badawczego, umiędzynaradawiania dydaktyki i oddziaływania naukowego, wzrostu transparentności i jakościowych wymagań przy zatrudnianiu nowych pracowników, wreszcie wzrostu efektywności zarządzania całym Uniwersytetem. Bo dla mnie Uniwersytet Wrocławski to jedność. Jego marka wspiera nas wszystkich, musimy o nią zgodnie dbać i nawzajem pomagać sobie realizując swoje pasje (to przede wszystkim), a także przyjęte przez nas obowiązki. Wybory rektora pokazały, że chcemy Uniwersytetu nowoczesnego, z którego możemy być dumni i z którym możemy się identyfikować. To oznacza zmiany, które nie zawsze mogą nam odpowiadać. Ale dzięki nim będziemy wszyscy mieli poczucie przynależności do wspólnoty o większej sile, doskonalszej – a tym samym dającej nam silniejsze wsparcie.
  • niepokoje społeczne, zmiany ustawowe i struktury ministerialnej – żyjemy w bardzo ciekawych, dynamicznych czasach. Uczestniczymy w przemianach, które oceniamy różnie, dla wyrażenia swoich poglądów w zupełnie nowej, nieznanej sytuacji szukamy swojego własnego języka. Nie zmieniłem swojego zdania – wielką misją Uniwersytetu jest w tej sytuacji pokazywać wagę rozumu, racjonalności, otwartości i wolności od wszelkich dogmatów. Cieszymy się wciąż autonomią – i nie bez przyczyny. Jesteśmy inni, jesteśmy jak nie z tego świata, bo naszym celem jest szukanie mądrości i opieranie się na wiedzy tych, którzy przez tysiąclecia jej szukali. To ogromna odpowiedzialność, bo tę właśnie postawę – poszukiwania prawdy na przekór emocjom i władzom – musimy przekazać dalej. Właśnie po to jest nasza autonomia, by nic innego, żaden światopogląd i pogląd polityczny nie zakłócił tej wartości: prawda, do której poznania niezbędna jest otwartość na świat i wolność myśli. Tak, z niepokojem obserwuje podziały naszego społeczeństwa, widzę, że przenikają one do naszej wspólnoty. Ale nie przestaję wierzyć, że 2021 r. będzie rokiem, w którym raz jeszcze pokażemy, że dyskusja nie oznacza pyskówki, że odmienność poglądów nie oznacza wykluczenia, że przemoc fizyczna, symboliczna lub werbalna nie rozwiązują problemów. Wierzyłem i wierzę w mądrość Uniwersytetu. Wierzyłem i wierzę, że 'studere' – z miłością oddawać się zgłębianiu prawdy – musi prowadzić do 'amare', do uznania wartości wspólnoty i współpracy. Pomimo wszelkich różnic, bo dzięki nim mamy ogromny kapitał różnorodności spojrzeń i potencjalnie różnych rozwiązań najróżniejszych problemów. Warto się różnić – ale tylko pięknie (parafrazując klasyka).

Życzę nam wszystkim radości, odwagi w tworzeniu, wolności w myśleniu, pielęgnowania, a jednocześnie niezależności w rozwijaniu kultury, wejścia w świat ponad granicami i barierami bez lęku, z ciekawością. To może być wspaniały, 2021 rok. Zbudowaliśmy pod to silne fundamenty. Kto da radę, jak nie my sami, wspólnie?

Przebijamy bańki – pozytywną energią

Szybkim krokiem zbliżamy się do Świąt, dla Uniwersytetu to gorący czas. Nie tylko ze względu na konieczność rozliczeń finansowych i dopinania różnych zagadnień prawnych. Także dlatego, że trzeba myśleć o całym przyszłym roku, w tym teraz zwłaszcza o pandemicznych uwarunkowaniach tego roku akademickiego, o balansie między bezpieczeństwem a jakością obsługi studentów i pracowników, jakością dydaktyki, możliwościami prowadzenia badań. Podsumowując ostatnie miesiące pamiętam cały czas o długofalowych celach, które trzeba krok za krokiem realizować. Nasze cele strategiczne są jasne – stworzyć międzynarodowy Uniwersytet skupiony na rozwoju nauki i na wspieraniu otoczenia w oparciu o nasze osiągnięcia naukowe, a także o transfer najbardziej aktualnej wiedzy. Bez wolności w poszukiwaniu nowych dróg, bez wolnej wymiany myśli, bez racjonalnej, spokojnej dyskusji skupionej na naszych celach nie uda nam się tego osiągnąć. A nie mamy dobrej alternatywy. Jakie by czasy nie były, nauka, jej wolne rozwijanie i przekazywanie wiedzy zawsze będzie osią rozwoju społeczeństw demokratycznych. Bo to ona buduje płaszczyznę dla wzajemnego komunikowania się, rozumienia nawzajem, słuchania siebie – i dyskutowania. Ona buduje mosty, ona rozbija mury i przebija bańki. Dzięki niej jesteśmy wspólnotą. Nie zapominajmy.

Myśląc o znaczeniu świąt Bożego Narodzenia, widzę w nich tęsknotę za byciem jednością ze światem, za szacunkiem dla każdego człowieka, za miłością, która powoduje, że to, co nieznane, staje się znanym i bliskim. Te święta to czas nadziei i bliskości, dla mnie bardzo istotne poprzez siłę rodziny, poprzez bliskość mojej żony, moich dzieci. Choć tak różni, choć idziemy różnymi drogami, wybieramy siebie i chcemy być razem – szczerze i prosto. Życzę nam wszystkim, żeby spokój i miłość była z nami – a resztą niech zajmie się nauka!

Czytaj dalejPrzebijamy bańki – pozytywną energią

Jedna, wspólna droga

W mijającym tygodniu nasze uniwersyteckie życie z mojej perspektywy skoncentrowało się na trzech zagadnieniach: szukaniu drogi pogodzenia naszych potrzeb inwestycyjnych i remontowych z naszym budżetem (pisałem też o tym w zeszłym tygodniu, ale to temat, który będzie powracał), wyborów Rady Uczelni, wreszcie problemu braku regulaminu wynagradzania. Najszerszym echem odbiły się dzięki mediom wybory, niestety, nie w kontekście roli Rady czy naszej uczelni, ale w ściśle politycznym kontekście: jeden z kandydatów nie uzyskał wymaganego poparcia, co wzbudziło radość szukających sensacji jego kosztem. Niestety, media osiągnęły dziś swoisty poziom i nie warto z tym polemizować, warto natomiast pamiętać, jakie skutki może mieć dzielenie się informacjami z przedstawicielami publikatorów. Natomiast same wybory – których nie mogliśmy skonkludować z przyczyn formalnych wyborem pełnego składu Rady –  potwierdziły bez wątpienia, że potrzebujemy korekty Statutu. Gdy tylko Ministerstwo opublikuje propozycję zmiany Ustawy, byśmy nie musieli dwa razy pracować, ruszymy do pracy nad poprawkami, zwłaszcza tymi, które zaproponowali nasi koleżanki i koledzy i tymi, które wcześniej zgłosiło Ministerstwo. Wybory wskazały też, jak ważne jest informowanie – stałe – o szczegółach naszego ustroju. Z deklaracji kandydatów rozesłanych do senatorów w wielu miejscach wynikało, że albo nie udało im się przeczytać Statutu, albo świadomie postanowili zignorować jego literę. Szkoda, bo Statut jest naszą konstytucją, działamy według jego zapisów. To ważne, bo żeby funkcjonować stabilnie, wspierać i chronić wszystkich w równym stopniu, musimy mieć świadomość wspólnych elementów naszego akademickiego świata. Możemy mieć różne poglądy i wyobrażenia, ale niezależnie od nich, działamy według obowiązujących nas wszystkich praw. Obowiązują one w równym stopniu rektora, profesora, adiunkta i kierownika sekretariatu.

No tak, warto tu nawiązać do działań ministra P. Czarnka, który ogłosił projekt zmian w naszej Ustawie, które mają gwarantować wolność na uczelniach. Mam w stosunku do propozycji tych zmian ambiwalentne uczucia. Chcę wierzyć w dobre intencje Ministra i jego współpracowników. Jednak dziwi mnie mieszanie porządków. Nie bardzo rozumiem, w czym ma pomóc mieszanie rzeczy oczywistych z mętnymi. Zadaniem rektora ma być

zapewnianie w uczelni poszanowania wolności nauczania, wolności słowa, badań naukowych, ogłaszania ich wyników, a także debaty akademickiej organizowanej przez członków wspólnoty uczelni z zachowaniem zasad pluralizmu światopoglądowego

Pierwsze wolności są oczywiste, od dawna obecne w naszym życiu akademickim, były w ustawie – ale co znaczy 'zachowanie zasad pluralizmu światopoglądowego' w debacie akademickiej? Jakimś wyjaśnieniem jest stwierdzenie, że

Nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego wyrażanie przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych

Tyle, że jest ono w swej absolutnej niejasności furtką do działań o skutkach tragicznych dla naszego funkcjonowania. Jest moim głębokim przekonaniem, że uniwersytet nie jest miejscem dyskusji między wierzącymi w światopoglądy i przekonania, lecz uczenia się dyskusji o charakterze racjonalnym, wychodzącym od twardych dowodów, stawiania tez, badania wszechświata z pomocą metod dyktowanych naszymi możliwościami jego racjonalnego oglądu. Akcentowanie wolności wyrażania przekonań jest w tym kontekście dziwne, bo przecież z jednej strony doskonale mieści się w wolności słowa – więc po co to powtarzanie? – z drugiej rodzi obawę, że właśnie światopoglądy i problemy religijne mają być zdaniem Ministra osią debaty akademickiej. A nie są i nie powinny być. W świetle tych przepisów – czy mamy zgadzać się na powołanie katedry biologii kreacjonistycznej? A może mamy debatować o potrzebie kar cielesnych wobec dzieci zgodnie z zapisem tej lub innej świętej księgi? Owszem, jeśli taki pogląd potraktujemy jako przykład kulturowej adaptacji pewnej religii do jej czasów, może też w kontekście opozycji ahistorycznego wykorzystywania tekstów kultury do naszej wiedzy o psychologii i rozwoju dziecka – ale tylko w tym zakresie.

Niezależnie od wszystkiego – tak, jak nas wszystkich, tak też i naszych gości zawsze obowiązywać będzie preambuła naszego Statutu:

Senat Uniwersytetu Wrocławskiego,
– wyrażając przekonanie, że dążenie do poznawania prawdy, swobodna wymiana myśli oraz przekazywanie wiedzy w duchu poszanowania godności człowieka urzeczywistniają podstawowe wartości w życiu społecznym, a nauka i jej osiągnięcia są ważnym elementem rozwoju cywilizacji, przyczyniając się do tworzenia kultury i umacniania tożsamości kulturowej oraz rozwoju innowacyjności gospodarczej,
– deklarując troskę o zapewnienie badaniom naukowym i kształceniu akademickiemu najwyższej rangi oraz należnej im wolności,
– zabiegając o przestrzeganie wzorów i zasad moralnych w życiu publicznym oraz tradycji i obyczajów akademickich,
przyjmuje niniejszy Statut i przekazuje go wspólnocie Uniwersytetu Wrocławskiego do stosowania, mając nadzieję i przeświadczenie, że Statut ten będzie służył poszanowaniu praw wszystkich członków wspólnoty.

I mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli tego przypominać. Te zasady na terenie naszej uczelni będą zawsze – dopóki będę jej rektorem – ważniejsze od zasad jakiejkolwiek religii lub poglądu filozoficznego.

Czytaj dalejJedna, wspólna droga

Tydzień – trochę pod mikołajowym psem, czyli z troską, ale zawsze optymistycznie

Początek grudnia, czyli czas zbliżających się, najbardziej rodzinnych i najbardziej wyczekiwanych świąt. Mam nadzieję, że nie zabraknie radości w domach naszych pracowników, doktorantów i studentów. Ale z mojej perspektywy grudzień to chyba najcięższy miesiąc w roku – czas planowania i podsumowywania. W tym roku wszystko było trudne, ale najtrudniej jest przewidzieć przyszłość. Mamy wiele sygnałów płynących z Ministerstwa zapowiadających zmiany, które nie są jednak w żaden sposób precyzowane. Stoją przed nami wyzwania związane z koniecznością rozwijania potencjału badawczego i unowocześniania dydaktyki Uniwersytetu – ale braki budżetowe w zakresie inwestycji są wręcz rozpaczliwe. Wreszcie potrzebujemy spójnej polityki wsparcia dla młodszych pracowników, zwłaszcza rodziców – ale brak pewności co do finansów krępuje nasze działania. Widząc te problemy namawiam do optymizmu i aktywności – nikt nam nie przyśle prezentów, nikt nas nie wesprze urzeczony pięknem naszych dusz i wytwornością fraz naszych tekstów. To na nas spoczywa odpowiedzialność za wyjście na zewnątrz, ubieganie się o granty i szukanie funduszy na inwestycje. Zrobimy wszystko, co można, by systemowo rozwijać wsparcie dla aktywności na naszym Uniwersytecie. To nie jest proste, wymaga przełamania wielu przyzwyczajeń i dostrzeżenia wartości w ambicji, która włącza w rozwój całe otoczenie. Chciałbym to powtórzyć bardzo wyraźnie – musimy współpracować, bo samotnie tracimy czas na szukanie rozwiązań, które dawno są znane innym, musimy być ambitni i innowacyjni, bo trzymanie się utartych ścieżek nie przyniesie sukcesu, wręcz przeciwnie – będziemy musieli przepychać się w tłumie stosujących te same rozwiązania. Uniwersytet musi Wam pomóc w Waszych działaniach, ale pierwszy krok zależy od Was. Niepewność utrudnia planowanie i podejmowanie ryzykownych decyzji. Ale niezależnie od wszystkich kłopotów i trudności, musimy ambitnie i innowacyjnie rozwijać nas potencjał badawczy, bo z niego wywodzimy naszą przewagę konkurencyjną także w zakresie dydaktyki. W tym niełatwym czasie musimy działać razem, działać dla całej naszej wspólnoty.

Przykładem takiego działania niech będzie współpraca ze związkami zawodowymi na rzecz przyjęcia schematu podwyżek – związku zwróciły się o kwotowe podniesienie wynagrodzeń, przygotowałem propozycję, którą w ciągu czterech dni związku przedyskutowały i przyjęły. Dzięki temu mikołajkowemu prezentowi przed końcem grudnia do wszystkich pracowników trafią środki zawierające wyrównanie od 1 października podwyższonych wynagrodzeń. Działając razem – działamy dla całego Uniwersytetu.

Czytaj dalejTydzień – trochę pod mikołajowym psem, czyli z troską, ale zawsze optymistycznie

Nawet jeśli noc, to musi być optymizm

Papuga z Auli

Późną nocą, bo też jestem głęboko zbulwersowany sytuacją w Warszawie. W dniu wczorajszym Policja wtargnęła na teren Politechniki Warszawskiej bez zgody rektora, miała użyć gazu i pałek w celu zatrzymania osób uznanych za demonstrantów. Czekam na szczegóły tego zajścia, ale już dziś jest pewne, że brutalnie została pogwałcona zasada autonomii przestrzeni uczelni wyższych. Całe zajście boleśnie przypomina ingerencje służb mundurowych na uniwersytetach w czasach PRL-u. Jestem tym bardzo, bardzo zmartwiony. Nie będę tego tematu rozwijał, mocno trzymam kciuki za opamiętanie Policji, przeprosiny dla rektora Politechniki i głos z naszego Ministerstwa, które wszak troszczy się o naszą wolność.

Czytaj dalejNawet jeśli noc, to musi być optymizm

Budżet, ewaluacja, wolność akademicka

Ostatnie tygodnie przepływają bardzo szybko. Dla mnie – zdecydowanie za szybko, bo brakuje mi boleśnie czasu na własne badania. Trudno. Dni wypełniają mi dwa podstawowe tematy – niepokój o przyszłoroczny budżet Uniwersytetu oraz o zamiary legislacyjne Ministerstwa. Choć nic nie jest pewne, uzyskaliśmy potwierdzenie zagwarantowania budżetu IDUBu oraz utrzymania dotychczasowego – de facto z 2019 r. – budżetu w 2021 r. O tyle nie jest to jasne, że pracownicy Ministerstwa nie wiedzą, czy będzie stosowany algorytm przewidziany w Ustawie, czy – podobnie jak w tym roku – po prostu przeniesie się 100% budżetu na kolejny rok. Tak, może mieć miejsce zmniejszenie budżetu wszystkich jednostek sektora finansów publicznych. Ale – przynajmniej na razie – nie jesteśmy tym zagrożeni. Druga ważna kwestia to osławiony 'pakiet wolnościowy' zapowiadany przez Ministra. Nie znamy jego treści, ale budzi on emocje potencjalnymi skutkami. Trzymam mocno kciuki, żeby mimo wszystko nie będzie oznaczał on tworzenia i pogłębiania podziałów w łonie Akademii. Zrobię wszystko, by utrzymywać równość wszystkich członków naszej wspólnoty, wolność badań i wypowiedzi w granicach wytyczonych kulturą akademicką i racjonalnością metody naukowej. Tak robiliśmy do tej pory i nie widać powodów, byśmy musieli ten stan rzeczy zmieniać. Jako uczelnia świecka mamy zobowiązania wobec społeczeństwa wytyczone tym, co nas łączy – wspólnotą racjonalności, wiary w ludzki rozum. Tego też będziemy się trzymać. Nie są też jasne zamiary Ministerstwa w kwestii ewaluacji. Otrzymaliśmy zapewnienie, że nie ma w tej chwili przesłanek do dalszego przesuwania terminu ewaluacji. Zmiany zapowiadane przez pana Ministra również nie powinny dotyczyć samego mechanizmu oceny dyscyplin, w tym zasady 3N publikacji i maksymalnie 4 slotów na osobę z N. Natomiast zmianie ulegną wykazy czasopism i wydawnictw – głównie w zakresie punktacji. Resztę spowija na razie mgła.

Ja jednak – jak zawsze – jestem dobrej myśli. Bardzo się cieszę, że jesteśmy aktywni w zabieganiu o pozyskiwanie środki na badania z agencji grantowych (o tym niżej). Szykujemy razem z prorektor Matusz dalsze działania na rzecz wspierania występowania o granty, szczególnie międzynarodowe. Pracujemy nad dalszymi zmianami w administracji Uczelni, by uczynić ją bardziej elastyczną, lepiej reagującą na potrzeby badań i dydaktyki. Rozpoczynają prace zespoły odpowiedzialne za wdrożenie Pracowniczych Planów Kapitałowych oraz opracowanie ścieżek karier zawodowych wykładowców akademickich. Staramy się uporządkować kwestie inwestycji i remontów – ale to długa droga. Zwłaszcza przy obecnym stanie finansów. Problemów jest wiele, ale jestem ciągle pewien, że damy radę. Chcemy iść do przodu, osiągamy swoje cele, realizujemy nasze wartości. Wszystko inne przemija.

Czytaj dalejBudżet, ewaluacja, wolność akademicka

Świętujemy!

Czeka na nas przyszłość. Przy całym natężeniu wydarzeń, które dziś zaprzątają nam umysł i pożerają energię – czeka na nas przyszłość. Dziś kończymy świętować nasze 75 urodziny i 318 rocznicę powstania Uniwersytetu Wrocławskiego – wirtualne, pandemiczne wspomnienia świetnie przygotowane przez nasz Dział ds Komunikacji, chapeau bas! – i myśląc jeszcze o przeszłości musimy spoglądać w przyszłość. Nie ulega dla mnie wątpliwości – musimy jeszcze mocniej zaangażować się w umiędzynarodowienie, umacniać nasza pozycję naukową w światowej Akademii. Ale jednocześnie powinniśmy wzmacniać nasze relacje z otoczeniem biznesowym. To nie jest nic nowego – ale zmienny kształt polityki państwowej uwidacznia zagrożenie, o którym wielokrotnie wspominałem, to jest uzależnienie badań od jednego, państwowego strumienia finansowania. Rządy mają swoje priorytetu, to święte prawo zwycięzców wyborów demokratycznych. Ale my mamy swoje cele, które mogą mocno rozmijać się z bieżącymi potrzebami polityków. Musimy umieć je zabezpieczyć dla dobra naszych studentów, naszych następców, ale też naszych współobywateli. Dlatego będziemy mocno pracować w najbliższym czasie nad usprawnieniami w obsłudze aplikowania i rozliczania projektów, nad lepszymi bodźcami wspierającymi zwłaszcza aplikujących o granty międzynarodowe, budującymi sieci badawcze, w których Uniwersytet Wrocławski będzie liderem, wreszcie umacniających publikacjami naszą pozycję ośrodka badawczego o międzynarodowym autorytecie. Choć bieżąca polityka ciągnie nas w konflikty wywoływane przez polityków, to – nie zapominając o naszych zobowiązaniach społecznych! – musimy tym mocniej mówić, że nasza droga to droga szukania i mówienia prawdy. Nie potrzebujemy zewnętrznych ingerencji, by korzystać z wolności słowa. Potrzebujemy wsparcia, by wolność badań przełożyła się na zrównoważony, bezpieczny dla naszej planety rozwój ludzkiej społeczności. Mam nadzieję, że będziemy mieli możliwość na tym skupić się w najbliższej przyszłości. Trzymam za nas kciuki – dla Uniwersytetu i dla całego świata.

Czytaj dalejŚwiętujemy!