Tydzień I – szukając syntezy dla Wspólnoty

Kolejny tydzień przed nami, więc krótko tylko podsumowanie mijającego, bogatego we wrażenia i dość pracowitego. Przede wszystkim był to czas ustalania kształtu zespołu rektorskiego na kadencję 2020-2024. Wiele już wiecie, znacie prorektorów, mieliście okazję ich zobaczyć i posłuchać. Dlatego tu będę chciał tylko kilka słów powiedzieć o ideach decydujących o kształcie naszego zespołu. Realizując działania związane z IDUB i zarządzaniem moim własnym Wydziałem, zdążyłem jeszcze zobaczyć kilka nieruchomości Uniwersytetu i tu także tylko garść uwag, bo na szersze refleksje nadejdzie jeszcze czas.

A zatem – dlaczego taki, a nie inny kształt naszego zespołu rektorskiego? Jest to chyba pierwszy tak bardzo ‚autorski’ zespół w dziejach naszego Uniwersytetu. Poprzednio prorektorzy musieli być również wybierani przez elektorów, ich osoby były w znacznej mierze uzgadniane z poszczególnymi grupami wyborców, często dążono do zachowania w składzie zespołu ideowego wyrazu znaczenia wydziałów lub frakcji w łonie naszej Wspólnoty. Zmiana Ustawy Prawo o Nauce i Szkolnictwie Wyższym zmieniła te uwarunkowania. Rektor sam wybiera swoich współpracowników. To pozornie ułatwia mu podjęcie decyzji, umożliwia ominięcie pewnych nacisków ze strony grup zaangażowanych w nasze życie wspólnotowe. Ale też sprawia, że to Rektor bierze na siebie pełnię odpowiedzialności za wybór swoich współpracowników.

I zdaję sobie sprawę, że o głosy krytyczne dotyczące wyboru może być łatwo. Zwłaszcza ze strony tych, którzy oczekiwali wsparcia tej lub innej grupy poprzez wprowadzenie jej przedstawiciela do grona władz. Zerwanie z dotychczasowym zwyczajem w tym zakresie jest z mojej strony decyzją świadomą, choć niełatwą. Uważam jednak, że jest ona niezbędna dla przejrzystości rozdziału władz. Proporcjonalny, powiązany z liczebnością wydziałów podział mandatów w Senacie czyni z niego reprezentanta idei wagi liczebności w udziale w zarządzaniu Wspólnotą. Władza rektorska reprezentuje wymiar wykonawczy, jej zadaniem jest realizować jak najtrafniej strategiczne cele przyjęte przez Senat w ramach Strategii Uniwersytetu Wrocławskiego. Tu wręcz nie powinno być mowy o fakcyjności. Zespół rektorski powinien być świadom, że działa na rzeczy Uczelni jako całości. I tylko to się liczy.

Stąd dokonując wyboru szukałem osób, które akceptują i wspierają ideę dążenia do przekształcenia Uniwersytetu w uczelnię badawczą. Przekształcenia konsekwentnego, ale zachowującego zrównoważony model rozwoju. Szukałem osób, które mają doświadczenie we wprowadzaniu zmian – z powodzeniem i bez wywoływania konfliktów – i mają wolę, by wprowadzać je w skali całej Uczelni. Wreszcie, szukałem osób, które znają różne wymiary naszej uczelni, mi znane mniej. Dlatego też starałem się wybrać przedstawicieli różnych dziedzin nauki, odmiennych od mojej oraz o doświadczeniach organizacyjnych, których ja nie posiadam, lub posiadam w niewielkim stopniu. Tych, którzy lepiej znają się na organizacji dydaktyki i pracy ze studentami lub funkcjonowaniu badań w dziedzinie nauk eksperymentalnych i społecznych. Tych, którzy razem będą odzwierciedlać całość naszej Wspólnoty – zjednoczonej, skupionej na rozwoju. Dlatego poszukiwałem osób gotowych do współpracy w zespole.

Te kwestię chciałbym mocno podkreślić: chciałbym stworzyć zespół, ludzi dobrze się rozumiejących i wspierających. Nie chciałbym, żeby prorektorzy i rektor byli traktowani jako osobne byty zarządzające w sposób właściwy tylko im wydzielonymi obszarami. Nie, naszym zadaniem jest wspierać rozwój naszej Uczelni, wymieniać się doświadczeniami, komunikować najlepsze praktyki spoza naszej Wspólnoty i z jej własnych doświadczeń. Wreszcie, każde nasze działanie musi być powiązane wspólnymi celami strategicznymi Uczelni. Ale żeby było to możliwe, nasi prorektorzy muszą być osobami kreatywnymi, samodzielnymi i ufającymi sobie. I jestem przekonany, że takich koleżanki i kolegów zabrałem ze sobą w tę długą, czteroletnią podróż. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy Waszych nadziei. Będziemy się starać!

Druga kwestia – nieruchomości. Odwiedziłem Białków, Sezam i Pancernik. Każdy z tych obiektów to osobna historia i osobny problem. W każdym przypadku trzeba głębokiego namysłu. Nie, nie chodzi mi tu o wracanie do przeszłości. Przeciwnie – musimy spojrzeć w przyszłość. Jak wykorzystać te obiekty pod kątem rozwoju Uczelni, zwłaszcza w kontekście naszego wyboru, by stać się uczelnią badawczą w nauce, dydaktyce i relacjach z otoczeniem? To musi być spójne, zarządzanie nieruchomościami nie może być obiektem gry ekonomicznej lub walki o prestiż. Nie, każda część działań zarządczych w Uczelni musi być powiązana – klarownie i zrozumiale – z jej wizją przyszłości, jaką uznaliśmy za naszą.

Tak, to nie jest proste. Musimy przygotować jak najszybciej strategiczny plan inwestycyjno-remontowy. Nie możemy pozwolić sobie na rozdrabnianie naszych ograniczonych zasobów. Ich wydatkowanie musi – raz i raz jeszcze – odzwierciedlać nasze długookresowe cele. Musimy też wyraźnie powiedzieć sobie, że nie jesteśmy w stanie wybudować i odremontować wszystkich obiektów sami. Nasz budżet nie opiera się o kapitał, lecz o zmienne, doroczne wypłaty ze strony państwa. Które wystarczają na podtrzymanie naszej działalności, ale tylko w niewielkim stopniu – na rozwój. Musimy więc szukać środków poza naszym budżetem. Nie jest to łatwe, nie mamy w tym instytucjonalnego, znaczącego doświadczenia – ale jesteśmy głodni sukcesu. Jesteśmy zdeterminowani – bo nie mamy już wiele do stracenia, a wszystko do zyskania.

Działamy. Kolejny tydzień, spotkania i negocjacje. Mam nadzieję, że zanim rozpoczniemy naszą kadencję 1 września, uda nam się należycie do niej przygotować. Dzięki współpracy z naszym Rektorem, prof. dr hab. Adamem Jezierskim, dzięki jego życzliwości mamy czas, by zaplanować nasze kroki tak, by zacząć od podstaw. Ale zawsze – w kontekście długofalowego dobra naszej Wspólnoty.

Dziękujemy Wam za wsparcie i – bądźcie z nami!

2 komentarze do wpisu „Tydzień I – szukając syntezy dla Wspólnoty”

  1. MOMENT

    Nie ulega wątpliwości, że każda organizacja potrzebuje zmian, dostosowania się do ewoluującego otoczenia. Trwanie w miejscu, być może dla niektórych wygodne i gwarantujące pozorną stabilność, z czasem znacznie osłabia konkurencyjność i atrakcyjność rynkową. Traktując ofertę Uniwersytetu jako produkt, nie wolno zapominać, że ma on swoje cykle życia, zakończone fazą schyłkową. Brak właściwej reakcji w odpowiednim MOMENCIE może drogo kosztować. Zatem zasadne jest poszukiwanie nowego produktu, nowej oferty, dostosowanej do aktualnego popytu i oczekiwań. Ktoś zapyta, ale jaki nowy produkt może zaoferować szkoła wyższa, powołana do prowadzenia badań i kształcenia studentów. Ano produkt lepszy, nowocześniej podany i atrakcyjniej opakowany, o adekwatnej cenie i skutecznej, dedykowanej promocji.

    Skoro więc kampania wyborcza Rektora-Elekta przebiegała pod hasłem zmian, a jej zwieńczeniem był wybór w pierwszej turze głosowania, wnioskować należy, że jest odpowiednie przyzwolenie na głoszony swoisty rebranding, a co za tym idzie autorski dobór kadr. Jest też zapewne udzielony pewien kredyt zaufania, który Rektor-Elekt powinien pielęgnować i powyższym wpisem to czyni. Każda bowiem zmiana powinna być poprzedzona przygotowanie członków organizacji, wyjaśnieniem tej czy innej koncepcji i przekonaniem do swojego toku postępowania.

    Pozostaje jednak pytanie o MOMENT. Czas, kiedy powinno się zacząć tłumaczyć Wspólnocie wprowadzane zmiany i przekonywanie Jej do swojej wizji. Jeśli pojawiają się szumy w przestrzeni, w jakiej zachodzi formalna i nieformalna komunikacja wewnątrz Wspólnoty, można domniemywać, że przygotowanie organizacji do zmian było spóźnione. I nie jest tu istotne, że wymiana kadr, zgodnie z przepisami prawa nastąpi z początkiem września, bo nowy zespół rektorski rozpocznie pracę znacznie wcześniej, by przygotować niezbędne narzędzia do realizacji przyjętego programu. Gdyby więc odwrócić kolejność, wpierw rozpowszechniając powyższe wyjaśnienie, a później prezentując nowych Prorektorów, można by uniknąć, a z pewnością znacząco ograniczyć niepokój, rodzący się w głowach członków Wspólnoty, odpowiedzieć na nurtujące ich pytania, nim zdążą je zadać, czy w ogóle o nich pomyśleć.

    Tym bardziej jest to ważne, zważywszy iż wyjaśnienie przesłanek, jakimi kierował się Rektor-Elekt, stanowi spójny, zrozumiały i bardzo racjonalny przekaz, przynajmniej dla tych, którzy analitycznie podchodzili do prowadzonej kampanii wyborczej, prezentowanego programu i wcześniej komunikowanej przez prof. Przemysława Wiszewskiego potrzeby zmian. Dla tych, którzy wybrali świadomie, a teraz obserwują kolejne kroki Rektora-Elekta, dokonując oceny ich spójności z prezentowanym w kampanii programem. Nie mnożna jednak zapomnieć o osobach, które jedynie powierzchownie śledzą te wydarzenia i nie potrafią lub nie chcą dokonywać własnych analiz dla zrozumienia tych decyzji.

    • Dziękuję bardzo za uwagi. Z jednej strony przyjmuję z pokorą wskazanie, że powinienem ten wpis sporządzić wcześniej. Postaram się nadążać, bo rzeczywiście, im informacja czytelniejsza i szybsza, tym lepiej. Z drugiej strony pewnym usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że wielokrotnie wskazywałem na te kryteria w trakcie kampanii, gdy byłem pytany o skład zespołu prorektorskiego. Wreszcie, jesteśmy w nowej sytuacji, po raz pierwszy kompletujemy zespół prorektorski w ten sposób i musimy wypracować nowe drogi działania w tym zakresie.
      Jeszce raz – bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi na kolejność i konieczność wcześniejszego przygotowania wspólnoty na zmiany. Na pewno tego nie zaniedbam, kolejne wpisy będą rysowały kierunek zmian, nad którymi pracujemy, żeby nie zaskakiwać Wspólnoty, a jedynie uzupełniać szczegółowymi rozwiązaniami znany jej, generalny kierunek.

Możliwość komentowania jest wyłączona.