Kolejna fala. Razem

Wiele ciekawych tematów w minionym tygodniu się pojawiło. Chyba żaden nie jest optymistyczny. Ale takie czasy są, że trzeba optymizmu szukać w prostych rzeczach, bez oglądania się na skalę makro. Ja spaceruję z moim psem Baśką i jest to niekończące się pasmo szczęścia. No, może w dzisiejszy chlapowaty dzień mocno zmodyfikowanego. Wtedy pozostają wypieki i generalnie kucharzenie. Zrobić coś dla innych – wielka rzecz, zawsze! Bo stabilność i spokój wraz z uważnością i otwartością to teraz podstawowe dla mnie wartości. To, że będziemy się mierzyć z kolejną falą zachorowań nie jest przecież zaskoczeniem. To, że jest ona gwałtowna i liczba zachorowań duża – no cóż, może nie warto było sprowadzać tysięcy osób z Wielkiej Brytanii zagrożonej nową mutacją wirusa i pozwalać bez jakiegokolwiek nadzoru wprowadzić go do naszego społeczeństwa? Może warto było wcześniej zamknąć granicę z Czechami i Słowacją? Ale to tylko post factum konstatacje do działań, które od nas nie zależą. Dla nas ważne jest spojrzenie, jak nowe obostrzenia i sytuacja epidemiczna w kraju zmieniają naszą bieżącą działalność.

Na chwilę obecną nie widzę podstaw do wprowadzania drastycznych, głębokich zmian naszego funkcjonowania. Rozporządzenie Rady Ministrów z 19 marca 2021 r. praktycznie nie odnosi się do sytuacji szkolnictwa wyższego (w zasadzie tylko w zakresie przekraczania granic). To my musimy podjąć decyzje, na ile obecna sytuacja wymaga zmian funkcjonowania Uniwersytetu. Z pewnością do 9 kwietnia zamkniemy czytelnie bibliotek, bo zminimalizować ryzyko transmisji nowej wersji wirusa w zamkniętych pomieszczeniach. Ale działalność w zakresie wypożyczania zbiorów będzie nadal prowadzona. Utrzymamy pracę zmianową dla pracowników administracji, ale jednocześnie będę prosił o skierowanie na pracę zdalną do 9 kwietnia wszystkich pracowników, którzy wykonują prace możliwe do realizacji w tym trybie. Mamy zabezpieczony sprzęt informatyczny, mamy możliwość łączenia przez VPN z naszymi systemami informatycznymi. Ale jednocześnie musimy kontynuować pracę stacjonarną, by utrzymać sprawność organizacyjną Uniwersytetu. Dziekani i kierownicy jednostek administracji mają najlepszą wiedzę, jakie są ich potrzeby i jak w tym zakresie zorganizować wydajną pracę ich jednostek. Podobnie w przypadku zajęć praktycznych realizowanych w trybie stacjonarnym – będę prosił dziekanów o wnikliwe przyjrzenie się procedurom zabezpieczania pracowników i studentów w trakcie ich prowadzenia, tam, gdzie jest to możliwe, przeniesienie ich na okres po 9 kwietnia.

Środki ostrożności są niezbędne. Zwłaszcza, że pracownicy administracji i studenci wciąż nie otrzymali pierwszej dawki szczepionki, a dla wykładowców pierwsza dawka daje tylko ograniczoną osłonę. Nie lekceważmy zagrożenia, któremu czoło stawiamy już od roku. Maseczki, dezynfekcja, temperatura przy wejściu, odstępy i przede wszystkim – poczucie odpowiedzialności. Ale też nie dajmy się poddać strachowi. Tak, jak mówiłem w trakcie inauguracji – nie lękajmy się. Ten rok nie będzie prosty. Zachorowania będą, ale zrobimy wszystko, żeby było ich jak najmniej. A my musimy znaleźć taki sposób organizacji naszej pracy, by zapewniała ona stałą możliwość efektywnego prowadzenia badań oraz najwyższej jakości dydaktyki. Bo niestety, nie widzę zbyt wiele szans na to, byśmy szybko wrócili do czasów sprzed epidemii. Program szczepień rozwija się wolno i nierównomiernie, okres odporności po szczepieniu nie przekracza 6-8 miesięcy, podobnie jak w przypadku przejścia infekcji. W dodatku pojawiają się mutacje wirusa, które nie są słabsze od wyjściowej wersji i mocno zagrażają skuteczności programu szczepień. To oznacza, że fale zakażeń będą się powtarzać, a ryzyko zachorowania będzie się utrzymywać, choć na zmiennym poziomie, jeszcze długo. Nie możemy się poddać, pozamykać i czekać, aż niebezpieczeństwo przeminie. Strach powinien budzić naszą uważność, skłaniać do racjonalnych działań. I do podkreślania wartości najważniejszych – Uniwersytet ma pokazywać drogę racjonalnego działania, rozwiązywania problemów z troską o wspólnotę i realizację powierzonych nam zadań. My mamy być przykładem dla innych. Bo to nauka i tylko ona jest w stanie prowadzić nasz świat w rzeczywistości epidemicznej. Ani politycy, ani wielki biznes nie kierują się tym, co wspólne dla całej ludzkości. Naszym zadaniem jest cały czas to powtarzać – racjonalność, otwartość i uważność.

Nie mam poczucia, że obecna sytuacja jest dla nas zasadniczo gorsza, niż w czasie poprzednich wzrostów zachorowań. Przeciwnie, jesteśmy lepiej przygotowani. Mam ogromne zaufanie do naszej kadry zarządczej, naszych wykładowców, pracowników administracji, doktorantów i studentów. Nie damy się ani epidemii, ani strachowi, nie zrezygnujemy ze swojego etosu. Idziemy do przodu. Razem!

I krótkie sprawozdanie tygodniowe:

  • kontynuuje spotkania w sprawie sytuacji finansowej na wydziałach z ujemnym wynikiem finansowym. To ważne rozmowy, bo nie ma tu miejsca na łatwe i szybkie rozwiązania, natomiast jest przestrzeń do zmian, a zwłaszcza – do świadomego podejścia do przyczyn kłopotów finansowych. Trzeba to bardzo mocno podkreślać – bez kategorii A wydziałów, a za rok – dyscyplin dominujących na wydziałach – ciężko będzie utrzymać dodatni wynik finansowy. W minionym tygodniu rozmawialiśmy o tym z dziekanem Wydziału Nauk Społecznych, prof. Robertem Alberskim. Dużo jest do zrobienia, ale tę pracę trzeba zacząć już;
  • we wtorek jedna z wielu rozmów z kierownikami studiów podyplomowych o wysokości narzutu dla Uniwersytetu. Studia podyplomowe są dobrą formą szerzenia wiedzy i zdobywania przez pracowników i osoby związane z Uniwersytetem dodatkowych środków finansowych. Ale muszą się nie tylko bilansować w obrębie swoich finansów. Studia podyplomowe działają pod naszą wspólną marką – Uniwersytetu Wrocławskiego. Stąd muszą przynosić środki na pokrycie kosztów zarówno ich obsługi, jak i budowania tej marki. Pamiętajmy, że środki z narzutu zasilają także kasę wydziałów. Wreszcie praca dydaktyczna na studiach podyplomowych odciąga pracowników od badań naukowych – i to też jest nasz wspólny koszt. Dlatego zniżki w narzucie to kwestia wyjątkowa, studia podyplomowe muszą mieć uzasadnienie zarówno merytoryczne, jak i ekonomiczne dla nas wszystkich. Bardzo się cieszę, że to podejście – jednakowe dla całego Uniwersytetu – znajduje coraz szersze zrozumienie;
  • w środę zwyczajowe posiedzenie kolegium rektorsko-dziekańskiego. Sporo spraw ważnych, dotyczących między innymi szczegółów zatrudniania, ścieżek karier zawodowych, ale też… możliwej działalności sekcji szermierczej na Uniwersytecie. Krok po kroku wszystkie te problemy uda się rozwiązać :);
  • piątek rozpoczął się wewnętrznym spotkaniem dotyczącym finansów Uniwersytetu, ale głównie w kontekście kolejnych lat. Chcielibyśmy wypracować transparentne, obiektywne i projakościowe zasady finansowania działalności naszej uczelni. Jestem przekonany, że jesteśmy blisko zaproponowania ciekawych rozwiązań;
  • posiedzenie KRUWiO, na którym rozmawialiśmy o podejściu wrocławskich uczelni do sposobu wdrażania ograniczeń wynikających z epidemii. Różnorodność w organizacji życia uczelni dla mnie jest zrozumiała, każdy z nas ma swoją specyfikę i wartości, z którymi się utożsamia. Ważne, żeby rozmawiać ze sobą z szacunkiem dla innych i ich poglądów. Czasami się to udaje 🙂

Tematów jest dużo, ale poprzestańmy na najważniejszym – każdy dzień jest dla nas, żebyśmy realizowali wartości naszej wspólnoty i nas samych. Niech strach – choć ważny! – nie odbierze nam przekonania o wartości naszych decyzji, naszych działań i naszego bycia razem.

Dobrego tygodnia!

1 komentarz do wpisu “Kolejna fala. Razem”

  1. Zrobić coś dla innych – wielka rzecz, zawsze!
    (…)
    Maseczki, dezynfekcja, temperatura przy wejściu, odstępy i przede wszystkim – poczucie odpowiedzialności.
    (…)
    Uniwersytet ma pokazywać drogę racjonalnego działania
    (…)
    Naszym zadaniem jest cały czas to powtarzać – racjonalność, otwartość i uważność.

    Myślę, że te zdania to dzisiaj najważniejsze przesłanie, które uzmysławia nam jak każdy z nas może wziąć odpowiedzialność i osobiście podjąć walkę z rozprzestrzeniającym się wirusem. Mam wrażenie, że aktualnie największymi zagrożeniami są bezmyślność, brawura i brak zrozumienia związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy codziennymi zachowaniami a konsekwencjami epidemiologicznymi. Jeśli się poważniej zastanowimy nad tym jak rozprzestrzenia się wirus oraz nad podstawowymi sposobami przeciwdziałania jego rozprzestrzenianiu (maseczki, dystans, dezynfekcja), dostępnymi dla każdego z nas i których skuteczność zależy wyłącznie od naszych racjonalnych zachowań, można dojść do następującej konkluzji: MOJE bezpieczeństwo i zdrowie zależy głównie od tego w jakim stopniu jestem w stanie zadbać o TWOJE bezpieczeństwo i zdrowie. Zauważmy, że maseczka chroni nas w pewnym stopniu, ale w większym stopniu chroni nasze otoczenie przed potencjalnym wirusem, którego możemy być nosicielem. Podobnie dystans i dezynfekcja, chroni nas, ale również otoczenie przed nami. Prawdę mówiąc nigdy nie jesteśmy w 100% pewni, że nie zostaliśmy zarażeni, no może kilka godzin po wykonaniu testu. W związku z tym powinnyśmy zakładać, że potencjalnie możemy być źródłem dystrybucji wirusa. Nigdy też nie będziemy wiedzieć jaki przebieg będzie miała choroba nasza lub osób z którymi mieliśmy kontakt. Możemy natomiast być pewni tego, że „inwestując” w podstawowe sposoby przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa (maseczki, dystans, dezynfekcja) mamy bardzo duże prawdopodobieństwo „zwrotu z inwestycji” bez ponoszenia ryzyka. Od tej nasze drobnej inwestycji bardzo wiele zależy, zarówno w skali osobistej jak również w skali mikro i makro. Warto więc się zastanowić nad tym jak wykorzystać wolność oraz swobodę w podejmowaniu osobistych i suwerennych decyzji, bez czekania na wytyczne, rozporządzenia czy procedury. Być może zabrzmi to trochę brutalnie, ale chyba cała ta sytuacja związana z pandemią wykreowała okoliczność do wykonania bezpłatnych testów na rozumny solidaryzm oraz na to czy potrafimy w odpowiedzialny sposób „korzystać z samych siebie”.

    P.S.
    Noszenie maseczki na brodzie i ustach bez zakrywania nosa jest bez sensu. Bardziej rozumne jest noszenie maseczki na łokciu albo kolanie. Skutek ten sam a jest znacznie wygodniej.

Możliwość komentowania jest wyłączona.