Jedna, wspólna droga

W mijającym tygodniu nasze uniwersyteckie życie z mojej perspektywy skoncentrowało się na trzech zagadnieniach: szukaniu drogi pogodzenia naszych potrzeb inwestycyjnych i remontowych z naszym budżetem (pisałem też o tym w zeszłym tygodniu, ale to temat, który będzie powracał), wyborów Rady Uczelni, wreszcie problemu braku regulaminu wynagradzania. Najszerszym echem odbiły się dzięki mediom wybory, niestety, nie w kontekście roli Rady czy naszej uczelni, ale w ściśle politycznym kontekście: jeden z kandydatów nie uzyskał wymaganego poparcia, co wzbudziło radość szukających sensacji jego kosztem. Niestety, media osiągnęły dziś swoisty poziom i nie warto z tym polemizować, warto natomiast pamiętać, jakie skutki może mieć dzielenie się informacjami z przedstawicielami publikatorów. Natomiast same wybory – których nie mogliśmy skonkludować z przyczyn formalnych wyborem pełnego składu Rady –  potwierdziły bez wątpienia, że potrzebujemy korekty Statutu. Gdy tylko Ministerstwo opublikuje propozycję zmiany Ustawy, byśmy nie musieli dwa razy pracować, ruszymy do pracy nad poprawkami, zwłaszcza tymi, które zaproponowali nasi koleżanki i koledzy i tymi, które wcześniej zgłosiło Ministerstwo. Wybory wskazały też, jak ważne jest informowanie – stałe – o szczegółach naszego ustroju. Z deklaracji kandydatów rozesłanych do senatorów w wielu miejscach wynikało, że albo nie udało im się przeczytać Statutu, albo świadomie postanowili zignorować jego literę. Szkoda, bo Statut jest naszą konstytucją, działamy według jego zapisów. To ważne, bo żeby funkcjonować stabilnie, wspierać i chronić wszystkich w równym stopniu, musimy mieć świadomość wspólnych elementów naszego akademickiego świata. Możemy mieć różne poglądy i wyobrażenia, ale niezależnie od nich, działamy według obowiązujących nas wszystkich praw. Obowiązują one w równym stopniu rektora, profesora, adiunkta i kierownika sekretariatu.

No tak, warto tu nawiązać do działań ministra P. Czarnka, który ogłosił projekt zmian w naszej Ustawie, które mają gwarantować wolność na uczelniach. Mam w stosunku do propozycji tych zmian ambiwalentne uczucia. Chcę wierzyć w dobre intencje Ministra i jego współpracowników. Jednak dziwi mnie mieszanie porządków. Nie bardzo rozumiem, w czym ma pomóc mieszanie rzeczy oczywistych z mętnymi. Zadaniem rektora ma być

zapewnianie w uczelni poszanowania wolności nauczania, wolności słowa, badań naukowych, ogłaszania ich wyników, a także debaty akademickiej organizowanej przez członków wspólnoty uczelni z zachowaniem zasad pluralizmu światopoglądowego

Pierwsze wolności są oczywiste, od dawna obecne w naszym życiu akademickim, były w ustawie – ale co znaczy 'zachowanie zasad pluralizmu światopoglądowego' w debacie akademickiej? Jakimś wyjaśnieniem jest stwierdzenie, że

Nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego wyrażanie przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych

Tyle, że jest ono w swej absolutnej niejasności furtką do działań o skutkach tragicznych dla naszego funkcjonowania. Jest moim głębokim przekonaniem, że uniwersytet nie jest miejscem dyskusji między wierzącymi w światopoglądy i przekonania, lecz uczenia się dyskusji o charakterze racjonalnym, wychodzącym od twardych dowodów, stawiania tez, badania wszechświata z pomocą metod dyktowanych naszymi możliwościami jego racjonalnego oglądu. Akcentowanie wolności wyrażania przekonań jest w tym kontekście dziwne, bo przecież z jednej strony doskonale mieści się w wolności słowa – więc po co to powtarzanie? – z drugiej rodzi obawę, że właśnie światopoglądy i problemy religijne mają być zdaniem Ministra osią debaty akademickiej. A nie są i nie powinny być. W świetle tych przepisów – czy mamy zgadzać się na powołanie katedry biologii kreacjonistycznej? A może mamy debatować o potrzebie kar cielesnych wobec dzieci zgodnie z zapisem tej lub innej świętej księgi? Owszem, jeśli taki pogląd potraktujemy jako przykład kulturowej adaptacji pewnej religii do jej czasów, może też w kontekście opozycji ahistorycznego wykorzystywania tekstów kultury do naszej wiedzy o psychologii i rozwoju dziecka – ale tylko w tym zakresie.

Niezależnie od wszystkiego – tak, jak nas wszystkich, tak też i naszych gości zawsze obowiązywać będzie preambuła naszego Statutu:

Senat Uniwersytetu Wrocławskiego,
– wyrażając przekonanie, że dążenie do poznawania prawdy, swobodna wymiana myśli oraz przekazywanie wiedzy w duchu poszanowania godności człowieka urzeczywistniają podstawowe wartości w życiu społecznym, a nauka i jej osiągnięcia są ważnym elementem rozwoju cywilizacji, przyczyniając się do tworzenia kultury i umacniania tożsamości kulturowej oraz rozwoju innowacyjności gospodarczej,
– deklarując troskę o zapewnienie badaniom naukowym i kształceniu akademickiemu najwyższej rangi oraz należnej im wolności,
– zabiegając o przestrzeganie wzorów i zasad moralnych w życiu publicznym oraz tradycji i obyczajów akademickich,
przyjmuje niniejszy Statut i przekazuje go wspólnocie Uniwersytetu Wrocławskiego do stosowania, mając nadzieję i przeświadczenie, że Statut ten będzie służył poszanowaniu praw wszystkich członków wspólnoty.

I mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli tego przypominać. Te zasady na terenie naszej uczelni będą zawsze – dopóki będę jej rektorem – ważniejsze od zasad jakiejkolwiek religii lub poglądu filozoficznego.

A z wydarzeń w ciągu tygodnia

  • w poniedziałek spotkanie w sprawie remontu Instytutu Historycznego. Problemy z ułożeniem procesu przygotowania do inwestycji są dobrym punktem wyjścia do działań porządkujących naszą aktywność w zakresie procedowania z dokumentacją. Nie tylko w przypadku remontów;
  • we wtorek spotkanie z zespołem audytu w sprawie wdrażania zarządzania strategicznego na uczelni. Dużo do zrobienia, częściowo znów tabele i biurokracja, ale wszystko po to, by klarownie widzieć i komunikować nasze wieloletnie cele;
  • spotkanie z prof. Krzysztofem Stefaniakiem, dziekanami Henrykiem Marszałkiem i Marcinem Kadejem w sprawie planowanych w przyszłym roku działań związanych z… jaskiniami. Oj, będzie się działo~!
  • spotkanie z dyrekcją Instytutu Filologii Słowiańskiej, ciekawe w kontekście propozycji nowej organizacji już po-epidemicznego kształcenia z szerszym wykorzystaniem kształcenia na odległość. Bardzo jestem ciekaw rezultatów wdrażania nowych propozycji, zwłaszcza w kontekście dostępności i jakości studiów jednocześnie. Bardzo ciekawe propozycje;
  • środa – wybory Rady Uczelni, wybrani zostali trzej członkowie, prof. Piotr Sorokowski z grona członków uczelni oraz panowie Wojciech Hann i Krzysztof Domarecki spoza naszej wspólnoty. Gratulacje! Kolejne wybory 29.12.;
  • czwartek – spotkanie w sprawie planu inwestycyjno-remontowego na 2021 r. oraz strategicznych celów inwestycyjnych. Porządkujemy dokumenty i staramy się określić nasze zamiary nie tyle w kontekście bieżących potrzeb i pragnień, lecz strategicznych celów Uniwersytetu;
  • piątek – negatywne opinie związków zawodowych o projekcie regulaminu wynagradzania. To duży problem dla nas, zwłaszcza w kontekście możliwości wypłat jednorazowych, grudniowych dodatków dla pracowników, ale też funkcjonowania konkursów IDUB. Ale pracujemy nad tym, bo sytuacja jest bardzo skomplikowana. Wszystkim nam jednak leży – w co głęboko wierzę – na sercu dobro naszej wspólnoty, musimy więc znaleźć wyjście z tej sytuacji.

Z nadzieją patrzę w przyszłość. Może nie jutro, może pojutrze, ale przyjdą czasy spokojniejsze. A teraz – każdy dzień przybliża nas do nich, a przede wszystkim każdy daje okazję do zrobienia czegoś dobrego dla innych. Damy radę – razem!