Czas, czas coraz szybciej biegnący…

Ostatni tydzień przygotowań minął. Pracy dużo, a potrzeby naszego Uniwersytetu jeszcze większe. I dobrze, bo to pokazuje też naszą dynamikę, chęć zmian i możliwości ich wprowadzania. Widać też bardzo wyraźnie, że pewne schematy funkcjonowania są po prostu niewydolne, że dalsze ich trwanie może nam poważnie zaszkodzić. Dlatego szukam przestrzeni do wspierania wszystkiego i wszystkich, którzy pomogą nam w prowadzeniu Uniwersytetu w kierunku jakości, a jednocześnie nie zdestabilizują naszego funkcjonowania. Nauka i związana z nią dydaktyka potrzebują spokoju i skupienia, potrzebują klarownego i konkretnego poparcia. To się musi udać!

  • w poniedziałek wspólnie z prorektor Patrycją Matusz raz jeszcze zagłębiliśmy się w czeluście Biblioteki Uniwersyteckiej. Widzimy tu naprawdę duże możliwości rozwoju! Zresztą, w porównaniu z naszą dawną BUWr na Szajnochy to skok cywilizacyjny (otwarty dostęp do książek, kabiny do pracy indywidualnej, automaty do samoobsługi w wypożyczaniu, przestrzenie do odpoczynku…). Ale dużo jest do zrobienia, bo niektóre decyzje zdumiewają (brak klimatyzacji w czytelniach przy szczelnych oknach i dużych, przeszklonych powierzchniach), niektóre smucą (monopolizowanie przestrzeni przez wybrane jednostki UWr, brak zagospodarowania zaplecza, słaba popularyzacja miejsca). Musimy przywrócić naszą bibliotekę całej Wspólnocie i szerzej – międzynarodowej Akademii, otworzyć ją na spotkanie z naszym otoczeniem. I to szybko;
  • tego samego dnia spotkanie z prof.prof Ireną Korbelarzową i Rudolfem Żaczkiem z Uniwersytetu Śląskiego w Opawie oraz JM Rektorem Adamem Jezierskim w sprawie przyszłości Konferencji Rektorów Uniwersytetów Śląskich przekształcanej w Asocjację Uniwersytetów Czeskich i Polskich. Stowarzyszenie może stać się przestrzenią do ciekawych projektów i szerszej współpracy – trzymam mocno za to kciuki!;
  • i wreszcie spotkanie z przedstawicielami związków zawodowych w sprawie zarządzenia dotyczącego funkcjonowania Uniwersytetu po 1 września. Większość uwag uwzględniona, ale jak to już jest w czasie konsultacji – nie wszystkie. Konstruktywna rozmowa, jestem przekonany, że tego rodzaju merytoryczne spotkania dla dobra Uniwersytetu będą nową / starą tradycją naszej Uczelni;
  • we wtorek spotkanie z inicjatorkami i koordynatorkami zbierania podpisów pod petycją o zawieszenie tęczowej flagi nad Uniwersytetem. Wielokrotnie podkreślałem, że Uniwersytet jest i będzie wspólnotą zróżnicowaną, wielokolorową i o swoją różnorodność dbającą. Ale też nie raz mówiłem, że w sferze symboliki będziemy odwoływać się do tego wszystkiego, co łączy, co jest związane z naszą akademicką tradycją. W czasie gorących, politycznych sporów Uniwersytet musi dawać przykład spokoju i racjonalnego dyskursu, nawet jeśli społeczne emocje skłaniają nas do działań symbolicznych. Będziemy wypowiadać się w sprawach społecznie ważnych posługując się racjonalną oceną zachowań i wypowiadanych słów. Nie staniemy się jednak stroną w bieżących walkach politycznych, bo Uniwersytet musi reprezentować całą swoją wspólnotę i swoje podstawowe wartości jednocześnie. Dlatego nad naszym Uniwersytetem będą powiewać tylko flagi wspólne – Unii Europejskiej, Rzeczpospolitej Polskiej i Uniwersytetu Wrocławskiego. I miejmy nadzieję, że nie stanie się w naszej Ojczyźnie nic, co zmusiłoby nas do rozszerzania tego zbioru;
  •  tego samego dnia długa rozmowa z Marianem Dymalskim o przyszłości uniwersyteckiej sekcji Akademickiego Związku Sportowego. Nie jest dobrze, ale dotyczy to szerzej propagowania kultury fizycznej na Uniwersytecie. A przecież nie chodzi tu o nic innego, jak o radość z ruchu, z poczucia własnej sprawności i łączności z innymi. Sport zorganizowany to wizytówka uczelni, ale chęć studentów do uprawiania sportu to sprawdzian naszego włączenia ich życia w ramy naszej Wspólnoty. Dużo do zrobienia;
  • w środę odwiedziny w akademikach przy placu Grunwaldzkim. Z jednej strony doceniam starania administratorek, z drugiej nie mogę nie westchnąć – trzeba lepiej zadbać o te miejsca, przecież są to przestrzenie życia i nauki naszych studentów. Dużo by mówić, ale dla nas najważniejsze jest, że musimy się skupić i podjąć decyzję – jak i w jakim kierunku wspierać domy studenckie? Czy są potrzebne w takiej liczbie? A może potrzeba więcej miejsc? Dużo tu niewiadomych, ale trzeba zacząć działać, bo miejscami czuć było kollaps czasoprzestrzeni i nagły tunel w latach 90. XX w. przenosił nas bez wysiłku z naszej strony…;
  • czwartek od 8.30 do 19.30 wypełniło mi zdalne posiedzenie Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP). Dużo słów sprawozdawczych, wybory nowego przewodniczącego… Najważniejsza refleksja – połączenie naszego Ministerstwa z innym/i jest przesądzone. Pytanie tylko, w jakiej konfiguracji? Co to dla nas oznacza? Jako życiowy optymistyczny realista uważam, że tak bezpośrednio to… powinniśmy po prostu pracować na markę swojego Uniwersytetu. To dla nas fundament funkcjonowania. Przyjazne nastawienie Ministerstwa wiele nam może ułatwić, mniej otwarte – utrudnić. Ale mimo wszystko, to nasza marka zadecyduje o naszej przeszłości. I tyle, cytują Andy’ego Warhola – ‚work, the most important thing is work,;
  • piątek – konkursy na głównego księgowego i kierownika Działu ds Komunikacji, przesłuchania i na bazie wszystkich ostatnich postępowań rekrutacyjnych refleksja nad przygotowywanymi zmianami funkcjonowania administracji – czeka nas ekscytujący okres i to świetnie, że tak wielu utalentowanych kandydatów chce nas w tym wesprzeć. Uniwersytet to wciąż mocna marka!;
  • włączenie uwag studentów i doktorantów do zarządzenia o funkcjonowaniu Uniwersytetu po 1 września. Trochę to trwa, ale warto upewnić się, że zebraliśmy jak najwięcej punktów widzenia dotyczących funkcjonowania Uniwersytetu. Duże ryzyko stoi przed nami, jakakolwiek decyzja nie została by podjęta – ktoś będzie miał poczucie dyskomfortu. Ważymy ryzyka, szukamy najlepszej drogi;
  • dyskusja z prorektorami nad kolejnością działań od 1 września. Postaramy się działać w sposób wyważony, z jednej strony tak, by nie zdestabilizować naszego funkcjonowania, ale z drugiej, by dotrzymać słowa i wprowadzać jak najszybciej projakościowe zmiany. Nie chciałbym, żeby były to tylko zmiany osobowe. Cały czas powtarzam – gra idzie o zasadniczą zmianę: kulturę pracy, myślenia o swoim miejscu w Uczelni, a Uczelni – w światowej Akademii. Myślmy szeroko, działajmy z rozmysłem, ale ambitnie. Zawsze do przodu, zawsze prosto!